Otoczyła mnie miłość, trafiła mnie strzała amora. Ale - co z tego, skoro nasz związek jest tak nierealny... Wtedy, kiedy najbardziej potrzebuje kogoś, Ty nie możesz się zdecydować. Ale - staram się zrozumieć. Poza tym, że na nowo myślę, czy życie ma sens, czy cokolwiek ma sens... i czy dobrze wybrałem, to jest "OK". Nie jestem w stanie napisać, że jest świetnie, nawet dobrze chyba nie jest. Nie dość, że problemów nie ubywa, to jeszcze ubywa tego wszystkiego, co męczy.
Od wczoraj męczę jeden utwór i w sumie jego fragment to tytuł tego posta.
Znany hit z 2003 rok, promujący album Britney Spears - In The Zone - Trzynasta pozycja tejże płyty Everytime. Słucham, non stop doznając bezpośredniego strzału w serce - ten tekst tak wiele oddaje, tak głęboko rani i porusza.
Wiem już, że na przyszłość muszę bardziej uważać. Kolejny raz zakochuję się, nie będąc pewnym, czy mi to nie zaszkodzi. Na razie nie szkodzi. Ale... któż wie, dajmy sobie czas...