Czy zdarzyło się Wam czuć totalną pustkę i bezsens życia? Tak bez powodu, bez konkretnego początku - totalnie bez sensu...?
Ogólnie czuję ogarniający bezsens, czuję ciężar wszystkiego, czym chcę się zająć. I czuję pustkę, ponieważ brakuje mi jakichkolwiek pokładów materialnych, by móc realizować, to co kocham...
Czas mija mi dziś wyjątkowo szybko. Jednak pusto. Byłem na wernisażu, później na spektaklu... Ale... otaczający mnie ludzie przerażali mnie. Miałem ich dość, jednocześnie chcąc spędzić z nimi jak najwięcej czasu, by nie czuć się tak pusto. Społecznie pusto. Emocjonalnie pusto...
Potrzebuję motywacji, jednak nie ma kto mi jej dodać. Potrzebuję sił, jednak wszystko mi je odbiera. Potrzebuję pewnej osoby, która zamknęła się przede mną...
Świat daje kopa. Szkoda tylko, że nie zawsze pozytywnego.
Nieszczęśliwy w nieszczęściu
Krążąc w świetle swojej mierności,
myśląc o parametrach wierności,
tęsknię za życiem w radości.
Po gorszym następuje lepsze,
może i dogodniejsze,
jednak czy na pewno skuteczniejsze?
Żyję w swoim świecie,
Jednak wciąż jest on dla mnie
nieznany, może i nie do końca
zrozumiały?
Pędzę wśród mas, będąc unikalną
- kolorową częścią tej szarości.
Czy szarość ta może i mnie
w końcu zabarwić?
