poniedziałek, 4 listopada 2013

Miłość dwóch bezdomnych

Tydzień temu byłem w Krakowie na spotkaniu związanym z moim Projektem. Będąc w Krakowie zawsze odwiedzam moją Ciocię, która mieszka w Nowej Hucie. I tak było i tym razem. Zawsze pokonuję tę samą drogę - wsiadam w tramwaj, wysiadam w Hucie i idę tą samą ścieżką. Tak też było i tydzień temu...
W drodze minąłem parę. Nie młodą. Ale szczęśliwą. Trzymali się za ręce, uśmiechali... Szeptali miłe słówka.

Czy ma znaczenie to, że zauważalne było to, iż oboje byli bezdomnymi?

Wzruszyło mnie to. Miłość nie ma barier. Nie przeszkadza jej brak pieniędzy, mieszkania. Za to jest też powodem niejednego szczęścia.
Zafascynowało mnie to.
Szczęściem byli oni sami dla siebie, wbrew życiu, które na prawdę daje im po dupie. To jest piękno miłości! Miłość jest wielka! I niech nikt mi nie wmawia, że da się żyć bez miłości. Bo owszem, da się.

Ale... czy to życie będzie tak dojrzałe, dorodne i owocne?
(2) Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz