Witajcie!
Dzisiaj miałem przyjemność zasiąść przy ławie propozycji debaty oksfordzkeij. Tematem debaty była teza: "Warto skorzystać z czynnego prawa wyborczego w wyborach do Europarlamentu". Przed rozpoczęciem debaty Marszałek ogłosił głosowanie, z którego wynika, co następuje: sześciu słuchaczy jest przeciwnych tezie, 14 ją popiera.
Naszej debacie nie brakowało szybkich zwrotów akcji, pytań wymagających ciężkich odpowiedzi ale również - "tysiąca" argumentów za i przeciw proponowanej przez moją stronę tezy. Miażdżącą przewagą merytoryczną wygrała moja ława, która zaoferowała bogate w meritum argumenty ściśle i twardo potwierdzając poruszaną tematykę. Jednak - trzy osoby, tak, cały "arsenał" naszej rzeczowej opinii zdał się na nic, gdyż brakowało nam popularności. Strona kontrargumentująca, ta, której głównym argumentem było: "pada deszcz, nie chce mi się wychodzić na wybory", wygrała całą debatę swoim "wzięciem".
Zastanawiacie się pewnie, dlaczego o tym piszę. Otóż - pragnę dość płynnie (oczywiście w miarę moich możliwości) - porównać naszą debatę do całej polityki. Nie daleko niestety pada jabłko od jabłoni - niech to będą synonimy miejsca Wielkiej Brytanii, gdzie do dnia dzisiejszego jest stosowany taki rodzaj debaty. Tak, brytyjski parlament ma znaczącą przewagę kultury słowa i wypowiedzi, gdy przyjdzie mu stawać z polskim Sejmem... Niestety - takie piękno, a tak czasem dzielące... Nie daleko pada jabłko (synonim debaty oksfordzkiej) od jabłoni (synonim Parlamentu UK)... Polityka i debata to pojęcia niemalże bliskoznaczne.
Wracając do naszej Ojczyzny. W Polsce nikt nie wygra żadnych wyborów (czy to lokalnych, samorządowych; czy to wyborów do Sejmu, czy do Parlamentu UE) retoryką. To jest przerażające! Żadna partia nie wygrywa wyborów całym programem, żaden kandydat - swoimi postulatami wyborczymi. W Polsce wybory wygrywa się twarzą, którą zna się, lub poznaje w czasie zmanipulowanej pieniądzem kampanii PR! Ten fakt mnie przeraża! Porównując wybory - choćby zbliżające się wybory do Parlamentu UE - z wyborami w Niemczech z pewną dozą smutku można stwierdzić, że w Polsce politycy (lub osoby, które starają się do polityki wepchnąć - tak, siłą wepchnąć!) obiecują, jakie to zmiany dokonają będąc w X (nazwa instytucji, do której aspirują), totalnie nie znając jej realiów - a w Niemczech trzeba "udokumentować" swoje dotychczasowe działania na arenie politycznej czy społecznej.
Czy ten fakt Was nie przeraża? "Obiecuję, że Polsce wzrośnie PKB o 250% w ciągu roku - ale tylko jak będę eurodeputowanym" (z pełną premedytacją daję taki przykład) - kontra niemieckie: "wzrósł poziom PKB w Niemczech, ponieważ spędziłem/am tyle a tyle czasu na rozmowach z przedstawicielami krajów A, B, C; zwarłem/am z nimi tyle a tyle wiążących umów, przedstawiłem/am tyle a tyle projektów budżetowych, społecznych Parlamentowi UE" etcetera, etcetera... To są wiążące i budujące zaufanie obietnice! To są sensowne propozycje i tylko dzięki nimi można rozmawiać o poważnej polityce.
Nie mówię jednak, że osły polityczne, chamy i totalne prostaki - jednak z osiągnięciami - mogą starać się dostać gdziekolwiek. To byłoby bezsensowne! Polaku - osoba, na którą głosujesz będzie reprezentowała Twój Naród, Kulturę, CIEBIE!
Na polskiej arenie politycznej nie brakuje godnych twarzy godnych kandydatów. Róża Thun (PO) czy Wiesław Janczyk to osoby, które wykazują się sporą pracowitością i doświadczeniem, często dbając o problemy regionu, z którego pochodzą. Ale i w Twoim Ruchu nie brakuje takich osób! Sądzę, że Jan Hartman, wieloletni działacz społeczny, wykładowca, człowiek, który swoim doświadczeniem zawodowym i społecznym słusznie zajmuje pierwszą lokatę list Twojego Ruchu w okręgu 10, tj. województwo Małopolskie i Świętokrzyskie. Jestem przekonany, że jest osobą, która na prawdę może wiele zdziałać na arenie międzynarodowej - zresztą podobnie jak i Wiesław Piątkowski, który na tejże liście zajmuje równie wysoką, piątą lokatę. Zachęcam do poznania ich osobiście - ciągle pojawiają się w różnych miejscowościach naszego Województwa. Są to osoby wartościowe i godne zaufania, gdyż ich charyzma opowiada się za nimi samymi.
Bardzo dziękuję Wam za uwagę,
życzę udanego weekendu i nadchodzącego tygodnia!

W najbliższych wyborach w ogóle nie zagłosuję.
OdpowiedzUsuńMa Pan/Pani do tego prawo! :-).
UsuńAle z drugiej strony - czy racjonalnym będzie późniejsze narzekanie na to, co się dzieje w Polsce czy na arenie międzynarodowej?