poniedziałek, 31 marca 2014

Związek toksyczny - związkiem nieudanym.

Witajcie!

Dziś trochę o czymś, co zapewne zdarzyło się każdemu z Was, Drodzy Czytelnicy. A jak się nie zdarzyło - to niestety na pewno się zdarzy...

Miłość jest nieprzewidywalna. Czasem tak bardzo brakuje nam drugiej połówki, tak bardzo, że chwytamy się osoby, która jest nami zainteresowana. Nie jest to złe, absolutnie! Można kochać, można być - można spędzić fantastyczny czas z tą osobą. Ale czy ma sens trzymać się takiej osoby, skoro tak mistycznie odczuwa się, że jednak taki związek boli?

Nie! Nie ma sensu! Nie ma sensu truć się miłością, która doprowadza nas do szaleńczego obłąkania, pragnienia naprawienia wszystkiego, poczucia bezsilności, gdy "ta druga strona" nie jest na tyle dojrzała, by choć trochę próbować naprawić to, co nas łączyło.

Nie boję się prawdy. Tak, czasem się rozpada. Ale gdy się rozpadnie, a Ty czujesz, że tak lepiej - ciesz się, że to nastąpiło. Znam tak wiele par, które ciągle się rozstają i do siebie wracają. Ciągle słyszę z ich ust "nienawidzę go/jej", a następnego dnia, gdy pytam - "zerwaliście?" słyszę: "Nieee...? Dlaczego? Przecież wszystko jest OK!". Hmmm... czasem doświadczam sytuacji, w której - mimo, że z daną osobą nie łączą mnie relacje ponadprzyjacielskie - chcę się odciąć od jej głupoty i łatwowierności. Najgorsze jest właśnie to, że takie związki są aktem desperacji, a jedynym łączącym "czynnikiem" jest wyuzdany seks, a akt ten śmiem tak nazywać dlatego, że jest on wyłącznie zwierzęcym zaspokojeniem potrzeb, niż aktem ponadzwierzęcych uczuć... To jest przerażające...

Najgorsze jest spotkać na swojej drodze osobę niedojrzałą, która jest jednym wielkim paradoksem. Niestety co raz więcej takich osób spotykam na swojej drodze - a najgorsze jest to, że nie potrafię wyszkolić swojego systemu obronnego, by trzymał mnie od nich na dystans. Może przyjdzie to z czasem.

Dziś mam dla Was taki utwór. Myślę, że dość dobrze oddaje to, co czuję.
W ucho wpadł mi jakiś czas temu.
Składam niniejszym hołd Ryśkowi Rynkowskiemu :-) 
I jeszcze jeden utwór tego wykonawcy.
Tak na dobranoc! :-)

Jest moc! Mimo, że w samotności, jest moc! Tyle się dzieje pozytywnego. Choć w sumie... Chyba za pozytywne biorę też rozpad tego, co nas łączyło. Wybacz - taka jest bolesna prawda. Musisz się jeszcze wiele nauczyć... Musisz dojrzeć. Musisz stać się lepszą osobą. Choć w miłości ponoć nie należy komuś kazać się zmieniać. Ja w sumie nie każę. Ale czekam na to, aż czas, aż życie i los Cię zmieni.

Pozdrawiam Was serdecznie i gorąco! :-)

2 komentarze:

  1. To czemu takiej osobie nie powiesz tego w twarz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałem ;-). Tak, kilka dni przed napisaniem tego posta, właśnie powiedziałem!

      Usuń