piątek, 11 września 2015

Pół roku w jeden dzień...

Witajcie.

Jezu, jak ten rok szybko mija... Z każdym dniem, po każdej nocy, staję się coraz starszy. Pytanie tylko, czy mądrzejszy?

Pół roku. Prawie tak długo mnie tutaj nie było. 16 kwietnia pisałem o kimś, kto był dla mnie bardzo wyjątkowy. Niestety - próba czasu, życia i wielu niepewności zakończyła się wielką klęską i niepowodzeniem. Żałuję, że ta osoba przewinęła się przez moje życie. Przez tę relację moje życie, wiara w siebie i w człowieka legło w gruzach - niczym, w tą pamiętną datę 11.09 - wierze World Trade Centre...

Dużo się zmieniło. Wróciłem z Anglii. Zacząłem działać na polskim gruncie. Rozwinąłem skrzydła. Zostałem z długami. I jeszcze osoba, którą kochałem pokazała swoją megalomanię i szczyt swoich możliwości - totalne chamstwo.

Bardzo długo zajęło mi podniesienie się z kolan. Praktycznie od kwietnia nie było lepiej. Sześć miesięcy. Tyle potrzebowałem, by przejrzeć na oczy i po prostu zapomnieć. W zupełności odciąłem się od świata. Ciężko mi ocenić, czy to przez niego, czy przez pracę - wiem, że definitywnie brakuje mi czasu. Mimo kilku "małych szczęść" byłem nieszczęśliwy. Cóż, życie nie rozpieszcza, naprawdę. I - jak chyba wielokrotnie to pisałem - nikt nie mówił, że będzie łatwiej.

Walczyłem o siebie. O swoje marzenia, cele i o swój, swój własny, prywatny i tak wyjątkowy świat.

Całkiem niedawno, dwa, może trzy tygodnie na nowo otworzyłem się na świat. Wróciłem do kontaktów towarzyskich, jednak zupełnie beż żadnych nadziei. Spotkało mnie niespotykane szczęście, radość, która rozgrzewa moje serce. Powoduje, że na nowo promienieje, mam siłę i czuję, że mogę góry przenosić.

Pomimo ciągłego niedospania (ostatni tydzień sypiam po 3-4 godziny), wstawania o 6:30 (by pogodzić pracę z obowiązkami rzetelnego chłopaka) i natłoku obowiązków, promienieję! Pomimo ciągłych przeciwności, które nas napotykają; pomimo miejsca, w którym się poznaliśmy i w którym (stety-niestety) przebywasz, tak bardzo się cieszę, że los nas złączył. Kocham w Tobie gust, intelekt, charakter... Masz niesamowite podejście do życia. Sprawiasz, że jest mi lepiej. Patrząc na radość w Twoich oczach, na Twojej twarzy wiem, że jestem dumny z tego, że Cię mam!

"Love me like you do", please... And don't hurt me. I will not be able to live without you...

Chyba wrócił czas do pisania wierszy. I mam ochotę na fortepian. "Etiuda z głębi serca".


Teraz jestem szczęśliwy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz